czwartek, 14 sierpnia 2014

Alicja #4

Błąkałam się po korytarzach jakiegoś zamczyska. Moje ciuchy były postrzępione i wilgotne, zresztą tak jak włosy.
- Tędy poszła! - usłyszałam w oddali. Moje ciało, mimo wszech ogarniającego zmęczenia zaczęło biec. Czułam jakby wokół mojego ciała owinięty został drut kolczasty, który wbija się we mnie z najmniejszym ruchem. Nagle potknęłam się i upadłam. Kroki rozbrzmiewały coraz głośniej . Już prawie mnie złapali gdy...
 
Budzik rozbrzmiał w całym pokoju.
 
Alicja podskoczyła w łóżku. Dalej oszołomiona snem, wyłączyła budzik i weszła do łazienki. "Co to miało znaczyć?" Przemyła swoją twarz. "To tylko sen głuptasie! Lepiej zacznij się szykować. Za godzinę przyjdzie Weronika, a potem na to nie znośne rozpoczęcie." Skarciła siebie.
 
Dziewczyna wzięła krótki prysznic i ubrała się w strój galowy, który składał się z ciemnej prostej sukienki i czarnych balerin. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Alicja podeszła i otworzyła koleżance.
-Ciężka noc, co?
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Chcesz herbaty?
- Tak ale tą karmelową. Tak przy okazji dochodzą dwie osoby.
- o czym ty mówisz?
- Dwie. Osoby. Dochodzą. Do. Naszej .Klasy. Podobno są to przystojni chłopacy.
-Przepraszam ale ty nie byłaś zakochana w Sebastianie?
-Ej przecież może mi się podobać więcej niż jedna osoba. Rób lepiej tą herbatę.
-Trzymaj i już nie jęcz. Ja idę uczesać włosy.
Weronika dalej sączyła herbatę w kuchni podczas gdy Ala zbierała włosy w kucyk. Gdy wyszła z łazienki , jej przyjaciółka czekała na nią przy drzwiach, bawiąc się z czarnym kotem Alicji - Luną.
 
Weronika Kalin była wysoka i miała ciemne, kręcone włosy. Ubrana była w białą koszulę i czarną rozkloszowaną spódnicę przed  kolano. Na jaj nogach widniały czarne czółenka. Dziewczyny uzbrojone w torebki wyszły z domu.
Gdy dochodziły na miejsce Alicje ogarnęło złe przeczucie. Po przekroczeniu progu sali gimnastycznej zrozumiała, że jej nieomylna intuicja miała jak zwykle rację
 
Między osobami z jej klasy stał on. Wysoki blondyn z lasu. Chciała już go więcej nie zobaczyć. Aleks śmiał się z drugim nowo przybyłym. Był on równie wysoki i dobrze zbudowany co jego kolega. Gdy je tylko zobaczyli uśmiech zszedł z ich twarzy.
 
 
wiem, że trzeba było troszkę czekać, ale mam nadzieje, że było warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz